RSS
 

Archiwum - Marzec, 2014

Nebulizator – najstraszniejsze słowo świata, czyli o dziecięcym chorowaniu

23 mar

 

     Pierwsza choroba mojego dziecka, a ja jestem wystraszona nie na żarty. Robiłam wszystko, by ustrzec ją przed infekcjami, ale zarazki okazały się sprytniejsze i zaatakowały mojego małego szkraba. Dla rozluźnienia opiszę w kilku słowach, jak wyglądają u nas próby leczenia małej, ruchliwej dziewczynki, która uważa, że lepszym sposobem od picia syropku jest lizanie podłogi.

1. Podawanie syropu wykrztuśnego

- Sara, otwórz buźkę. Mama da pyszny syropek.

- Próbowałaś tego? – pyta mąż.

- Nieee.

- To spróbuj. Jest okropny!

- Przestań! Syropek jest pyszny… inaczej, prawda Saruś? Mama da…

- Ma-ma-da – odpowiada Sara, wyrywa mi łyżeczkę i smaruje lepkim syropem swoje włosy.

2. Oklepywanie plecków

Sara nie lubi oklepywania plecków na leżąco, więc zanim cokolwiek uda się zrobić, tarzamy się po podłodze. A potem zaczyna się wyciąganie dziecka spod stołu albo krzesła. Pozwalamy jej w rezultacie siedzieć, podajemy książeczki i oklepujemy. Sara szybko zaczyna się wściekać, podchodzi do którego z nas… i zaczyna klepać z całej siły. Jak ty komu, tak on tobie…

3. Robienie inhalacji

Pożyczyliśmy nebulizator. Sama nazwa już mnie przeraża, a co dopiero dźwięk traktora, wydobywający się z tego sprytnego urządzenia.

- Sara, mama zrobi dla ciebie chmurkę.

- Ale to warczy! Dziecko się przecież będzie bać. Wyłączę to. Nie ma sensu jej stresować – mówi mąż.

Sara jednak podchodzi do Nebuli (nowe imię dla inhalatora) i robi jej… cacy.

- Ca-cy, ca-cy.

Także to, co wydaje się nam straszne, raduje dziecko. Córcia uwielbia wdychać opary z inhalacji, a ten demoniczny dźwięk najwyraźniej przypadł jej do gustu.

4. Leczniczy sen

Tylko z mamą. Tylko na mamy piersiach, albo głowie, albo kolanach (jak teraz), albo w chuście.

 

     Bardzo martwię się o córkę. Kaszelek nie chce się dobrze odrywać, a u takiego dziecka to bardzo groźne. Jeśli można, to proszę o kciuki albo modlitwy za moją maleńką. W nocy ciągle nasłuchuję  czy oddycha, sprawdzam czółko i całuję po malutkich rączkach. Jutro wizyta kontrolna u lekarza. Oby wszystko szybko przeszło! Sara jest taka maleńka i bezbronna, a ja przerażona.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Sara - moja córeczka