RSS
 

Archiwum - Kwiecień, 2014

Karmienie piersią, pomimo burz

30 kwi
burza

Giorgione, Burza

Już dawno chciałam podjąć temat karmienia piersią, ale brakowało mi odwagi… z jednej strony są osoby, które krytykują kobiety długo karmiące, z drugiej zaś istnieją panie wyśmiewające te, które z jakichś powodów nie karmią. Nie chcę wchodzić w te dyskusje, więc postanowiłam podzielić się po porostu moją historią, by pokazać jak karmienie piersią może być cudowne, ale również trudne.

Na forum napisałam dziś:

Opowiem Wam moją historię. Po to, by pokazać mamom starającym się o kp, że wszystko może się udać. Ciąża była zaskoczeniem – nie mogliśmy mieć dzieci, ja brałam leki, które wysuszyły mi jajniki na wiór, więc lekarze nie dawali szans maleństwu. Ale miesiące mijały, a ja rosłam. Lęk o utratę ciąży był tak silny, że niczego nie planowałam, nie kupowałam, nie czytałam. Zachorowałam też na boreliozę i lekarka powiedziała: „Nie może pani karmić, jeśli już to pod ampicyliną”. Mam alergię na te antybiotyki, więc już w ogóle nastawiłam się na butlę. Cała ciąża przeleżana w szpitalu, ciągły płacz, skurcze i na koniec krwotok wewnętrzny (oddzielenie łożyska). Szybka cesarka, dziecko z problemami. Nikt nie poinformował mnie, że muszę odciągać pokarm, bo dostanę zapalenia. Głupiutka myślałam, że sam zniknie. Żeby tego było mało, dostałam zakażenia i Gentamycynę dożylnie. Po dobie odwiedziła mnie pani doktor, dotknęła piersi i dała mi tabletki na zahamowanie pokarmu. To łykałam. Po tygodniu(!) przyszły wyniki moich przeciwciał z boreliozy, które znacznie spadły i postanowiłam karmić dziecko piersią. Po cesarskim cięciu, z odciąganiem tylko trzy razy dziennie i na tabletkach… Odstawiałam je, ale musiałam poczekać jeszcze trzy dni aż Gentamycyna mi wyparuje z krwi. Po dziewięciu daniach, nieświadoma, że nie da się przecież karmić po takich przejściach, intuicyjnie przystawiłam dziecko i tyle. I tak przystawiałam a ona jadła. W szóstym tygodniu życia małej trafiliśmy do szpitala. Ja miałam ogromne zapalenie piersi, zrobili mi posiew z mleka, a tam jakieś okropne szpitalne bakterie. Kazali małą odstawić, bo dostanie sepsy. To ja ze strachu odstawiłam. Szok sprawił, że w jedną noc praktycznie straciłam pokarm. Nie karmiłam małej dwa tygodnie straszona sepsą. Odciągałam coraz mniej mleka, bo go właściwie prawie nie było. Po dwóch tygodniach przystawiłam małą, a ona ni du du – nie umiała już ssać piersi. To ja już mądrzejsza – szybki telefon do konsultantki i cztery tygodnie walki o pokarm – systemem SNS, ciągłym przystawianiem itd. Byłyśmy bardzo zmęczone… ale udało się! Potem zaś okazało się, że mała ma bardzo silną alergię. Wyeliminowałam wszystko z diety, oprócz kaszy gryczanej i indyka Alergolog: „Odstawiać!” Ja słabłam w oczach i zaczęłam podawać na wieczór mleko z butelki… ale zaraz, zaraz… przecież po co tyle walczyłam?! Idę więc do dietetyka, on ustawia mi dietę oraz suplementację i karmimy się dalej Teraz Sara ma 16 miesięcy. Nie choruje, jesteśmy blisko, mogę ją nakarmić kiedy tylko chce. Dziewczyny, walczcie! Bo warto. 

Pozytywne komentarze przeszły moje najśmielsze oczekiwania. W realnym świecie mało kto mi kibicował i był ze mnie dumny… Tylko ja czułam, że to był mój ogromny sukces. Dziewczęta z forum udowodniły mi, że moje starania mają dużą wartość. Oto niektóre z tych miłych słów:

Cudowna historia, jesteś silną kobietą i oby Twoja córa tę siłę wyssała z Twoim mlekiem. Gratulacje!

Niesamowita historia, jestem pełna podziwu i składam wielki ukłon w Pani stronę. Brawo i gratuluję determinacji Czytałam Pani historię z 10 razy i nie mogę się nadziwić.

Wow! Czytałam do ostatniego słowa jednym tchem… Jesteś dla mnie mamą na medal! Nie wierzyłam, że po takich przejściach, tak długich przerwach, można nadal karmić – jesteś żywym przykładem na obalenie tego mitu!

Powyłam się. Wielki szacun za siłę i determinację i wielkie gratulacje!!! Życzymy wszystkiego co najlepsze! Obyście się karmiły jak najdłużej – dacie radę – w końcu kto jak nie Wy!!!

Chylę czoła, jesteś naprawdę Wielka – Dzielna Mamo! Nie poddawaj się. Długie karmienie piersią to świetna sprawa i piękny posag dla Twojego dziecka. W dobie naszych czasów, kiedy wszystko musi być proste, podsunięte pod nos, a jedno niepowodzenie sprawia, że zawracamy jesteś moją bohaterką! Szkoda, że najbliżsi nie doceniają, że robisz coś tak niezwykłego, i to po tylu przejściach.

Cudowna historia, każda walcząca mama o karmienie piersią powinna ją przeczytać. Gratuluję determinacji i życzę dużo zdrowia!

Dziękuję Wam forumowiczki. Dzięki Wam wiem, że mój trud się opłacił. Warto karmić, pomimo burz.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Sara - moja córeczka