RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Egzystencjalizm’

„Królowa Śniegu” J.CH. Andersena a adaptacja filmowa z 2002 roku

15 lut

Królowa śniegu J.Ch. Andersena to jedna z jego najdłuższych baśni, ale co najistotniejsze – nie była, w przeciwieństwie do pozostałych, inspirowana rodzimym folklorem – została w całości utkana z wyobraźni pisarza. Można powiedzieć, że stanowi niejako andersenowską, zmetaforyzowaną wizję świata. Nie jest przesadą uznać tę baśń za wykładnię filozoficzną, bowiem sam Andersen podkreślał, że jego opowiadania nie są dedykowane dzieciom, ale przede wszystkim dorosłym. Ukryte wątki filozoficzne w Królowej Śniegu dotyczą przede wszystkim zagadnień z kręgu egzystencjalizmu. W Baśniach możemy odnaleźć szereg rozważań nad kondycją duchową człowieka, jego wyborami, wiarą, umiejętnością odróżniania dobra od zła oraz nad czynną postawą wobec rzeczywistości. Zaliczyłabym andersenowską filozofię do egzystencjalizmu chrześcijańskiego z powodu częstego powoływania się pisarza na ten system wierzeń. W Królowej Śniegu pojawia się postać Jezusa jako drogowskazu, a zrazem klucza do owładniętego lodem serca Kaya. Kayem może być w tym kontekście każdy człowiek, i dopóki nie stanie się jako dziecię, nie osiągnie Królestwa Bożego. Powstaje pytanie, czy adaptacja filmowa, skierowana do widza masowego, jest w stanie oddać wartości ukryte w opowieści – jeśli tak – to w jaki sposób, jeśli nie – z jakich środków przekazu rezygnuje?

Królowa Śniegu Andersena opowiada o dwójce ubogich, zaprzyjaźnionych ze sobą dzieci – Kayu i Gerdzie. Film z roku 2002 postarza bohaterów, ukazując ich jako nastolatków, a nawet młodych dorosłych. W ten sposób twórcy filmu eksponują motyw miłości romantycznej – najbardziej pożądany przez masowego widza. Bezinteresowne, czyste, pozbawione erotyzmu uczucie małych dzieci kładło nacisk na zasadę miłości bliźniego, gdzie bliźni to każdy. W filmie nastąpiło ograniczenie tej konwencji na rzecz wątku miłosnego, typowego dla współczesnego kina. Miłość musi pokonać psychiczne ograniczenia Gerdy związane z jej przeszłością (śmierć matki pewnej mroźnej zimy). Filmowa bohaterka wnosi więc ze sobą mroczną, pełną lęku przeszłość, co również jest motywem charakterystycznym dla współczesnych opowieści filmowych. Andersenowskie dzieci nie skrywają żadnych tajemnic – ich charaktery są transparentne i uproszczone, bowiem mają być jedynie nośnikami treści, nie zaś tych treści pełną realizacją. Filmowi bohaterowi zostali silnie zindywidualizowani, co wiąże się z obecnym kultem pojedynczości, oryginalności, indywidualizmu i psychologizmu.

Baśń jak i film realizują topos homo viator. W obu przypadkach mamy do czynienia z ukazaniem człowieka-tułacza. Jest nim jednocześnie Kay, który przemieniony w złego i krnąbrnego chłopca wyrusza za obiektem swoich fascynacji, jak i Gerda – wytrwale poszukująca miłości (jak już wspomniałam – w filmie romantycznej, w baśni potraktowanej jako metafizyczny fakt). Baśń zdaje się w stopniu głębszym dotykać jungowskiego archetypu wędrowca jako wzorca ukrytego w podświadomości zbiorowej. Obraz filmowy siłą rzeczy indywidualizuje doświadczenie poprzez dosłowną naoczność. Kolejne etapy wędrówki Gerdy zostały w adaptacji nazwane konkretnie mianem poszczególnych pór roku. Baśń w tym przypadku milczy, dając czytelnikowi szansę samodzielnego nazywania zjawisk. Jawne wyodrębnienie pór roku porządkuje przekaz filmowy, by stał się bardziej czytelny.

Plastyczność baśniowego opisu została zrealizowana przez twórców filmu w sposób totalny. Mam na myśli chociażby szczegółowe ukazanie kwietnego ogrodu kobiety, która potrafiła czarować. W warstwie wyglądów wszystko zdaje się odpowiadać zamysłowi baśniopisarza, w przeciwieństwie do warstwy sensów. W filmie postać staruszki została zastąpiona młodszą kobietą. Konfrontacja czynnej postawy dziecka pragnącego odnaleźć miłość ze statyczną, senną starością, nie została w filmie wyeksponowana. Film kładzie szczególny nacisk na estetykę, spłycając symboliczne przesłanie – księżniczka poszukująca księcia, który będzie przede wszystkim mądry została ukazana w filmie jako próżna łowczyni serc. Mamy do czynienia kolejny raz z przeniesieniem treści baśniowej do współczesnych kategorii moralnych.

Film wprowadza również motyw miłości Królowej Śniegu do sługi zaklętego w niedźwiedzia. Baśń jest bardziej radykalna w poglądzie o istnieniu zła ontycznego, niezmiennego i koniecznego, by mogło istnieć dobro. U Andersena diabeł, lustro i Królowa Śniegu są swego rodzaju odbiciem, drugą, mroczną stroną człowieczeństwa, i pomimo nieatrakcyjności takiego poglądu, został on wyrażony z pełnymi tego konsekwencjami. Film eliminując zło, staje się łatwiejszy w odbiorze – uspokaja widza.

W filmowej wersji wyeliminowano również w całości motyw chrześcijański. Czyni to opowieść ponadwyznaniową i bardziej uniwersalną, we współczesnym rozumieniu uniwersalności jako akceptacji różnic i polifonii kulturowych, zamiast postrzegania i postulowania rzeczywistości jednorodnej ontologicznie (w przypadku Andersena – chrześcijańskiej).

Podsumowując, film z jednej strony mocno ogranicza uniwersalność przekazu, z drugiej zaś próbuje tę uniwersalność poszerzyć. Wszystko to, dzieje się w zgodzie z oczekiwaniami współczesnej kultury, która kładzie nacisk na elementy indywidualistyczne. Przekład intersemiotyczny dokonał się więc głównie na płaszczyźnie estetyki z ograniczeniem sensów.