RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Moje pisanie’

„Kiedy dziecko? No weźcie się wreszcie do roboty!”, czyli o koszmarze niepłodności

08 lut


Post ten dedykuję moim najcudowniejszym forumowiczkom z portalu endometrioza.aid.pl

Dawno, dawno temu żyła sobie księżniczka, która często cierpiała na silny ból. Wszyscy w królestwie mówili jej, że tak powinno być i że „taka jej uroda”. Księżniczki bowiem są przeważnie bardzo delikatne – zapewniali, podając za przykład tę od ziarnka grochu. Któregoś dnia ból był tak silny, że księżniczka zastygła w nim i zasnęła. Gdy anioły w białych szatach obudziły ją, okazało się, że już nigdy nie będzie taka jak kiedyś. Zamiast nóg zobaczyła syreni ogon! Ktoś okrutny rzucił na nią klątwę. Królewicz, którego kochała, codziennie zanosił ją nad wodę, prosząc by nie poddawała się, otarła łzy i zaczęła się cieszyć, że oto może pływać w oceanach i radować wolnością. Księżniczka jednak nie chciała tej wolności – pragnęłam mieć coś, co tę wolność ograniczy, ale co będzie dla niej największym szczęściem… pragnęła dziecka. Wszyscy doskonale wiedzieli, że jako syrena nie będzie mogła go mieć. Te stworzenia rodzą się bowiem z morskiej piany i nie wiedzą czym jest rodzicielstwo. Księżniczka prosiła wielu o pomoc w odzyskaniu dawnej postaci, ale nikt nie dawał jej nadziei. Dopiero pewien czarodziej sporządził dla niej magiczny płyn i co miesiąc wypełniał nim jej krew. Syreni ogon zaczął powoli znikać. W ogromnym bólu i strachu księżniczka czekała, czekała aż… pod jej sercem zamieszka miłość. I wydarzył się cud…

Zaletą, albo wadą tej bajki jest to, że jest prawdziwa. W rzeczywistości niestety nie zawsze w spotyka się anioły w białych szatach, ale niekompetentnych lekarzy, często również królewicze okazują się być facetami, którzy zostawiają żony, bo te są niepłodne… no i magiczny płyn kosztuje kilka tysięcy złotych i nie pomaga każdemu. Sama żyłam w takiej bajce i znam  dużo podobnych sobie kobiet. Codziennie ukrywają ból fizyczny i psychiczny, walczą o każdy dzień i z każdym dniem. Niektóre z nich co miesiąc płaczą nad testami ciążowymi, inne porzuciły wszelką nadzieję. I jeśli ktoś zapytałby mnie, czym jest kobiecość, powiedziałabym, że nimi. Bo kobiecość jest silna i dobra, bo kobiecość nie poddaje się i niesie pomoc.

Jeśli kiedyś przyszłoby Wam do głowy spytać bezdzietną parę: „Kiedy wreszcie dziecko?” albo, co gorsza, poradzić: „Weźcie się do roboty!”, przypomnijcie sobie bajkę o syrence i zastanówcie się, czy wypada… Być może są oni zagubionymi księżniczką i księciem, a takie słowa jedynie wzmacniają klątwę, która i bez tego sprawia wiele bólu.