RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Rodzicielstwo Bliskości’

Ucieczka z okazji Dnia Dziecka, czyli J.J. Rousseau miał rację

01 cze

Człowiek jest z natury dobry, natomiast ludzie są źli – tę zaskakującą tezę postawił dawno temu Jan Jakub Rousseau. Życie w stanie natury, pozostanie w relacji tylko z samym sobą, działanie zgodne z instynktem, to według filozofa, prawdziwa podstawa człowieczeństwa. Oczywiście w takim podejściu  do życia dominuje egoizm, który wyraża się w dbałości o swoje tylko interesy i potrzeby. Gdyby człowiek pozostał na takim etapie, nie byłoby w ogóle moralności i odpowiedzialności za dobro społeczne. Rousseau świetnie zdawał sobie z tego sprawę i z bólem serca uznał, że przezwyciężenie stanu pierwotnego było koniecznością, co nie zmienia faktu, że człowiek, wyrwany ze swojego naturalnego środowiska, cierpi. To cywilizacja bowiem niszczy dobro i prawdę. Człowiek funkcjonuje najlepiej, gdy poszukuje tego, co naturalne, daje swoim uczuciom wolność i pozwala sobie odpocząć.

Wczoraj postanowiliśmy to sprawdzić.

A co to?

A co to?

Z okazji Dnia Dziecka wybraliśmy się do, naszym zdaniem, najbardziej uroczej miejscowości pod Częstochową – Żarek Letnisko. Jako maleńkie dziecko, z powodów zdrowotnych, spędzałam tam co roku kilka miesięcy. Pewnie moi rodzice tego nie wiedzieli, ale dziś byliby nazwani „eko”. Zamiast antybiotyków serwowali mi syropy z sosny, wypuszczali na pół dnia do lasu, żebym się wybiegała, pozwalali kąpać się w strumyku, jeść warzywa z ogródka i kniei, przytulać zwierzęta i spać, ile chcę. Zaiste był to „stan natury” i powrót ad fontes (do źródeł).

Wprawdzie na dzień przed 1 czerwca, ale z dziecięcą radością pojechaliśmy świętować właśnie tam. Schowaliśmy zegarki, wyłączyliśmy telefony, zabraliśmy wałówkę i poszliśmy w las. To krzaki jagód, to sosenka, to żuk, to strumyk, to kamyk - odpowiadaliśmy na przesłodkie, niezliczone pytania co to? Na łonie natury mieliśmy więcej cierpliwości, byliśmy spokojniejsi i częściej się uśmiechaliśmy. Nie irytowało mnie zatrzymywanie się z Sarą przy każdym patyczku, jej nieporadne uciekanie w krzaki, czy zbieranie dziwactw z ziemi. Gdy Sara wpadła w histerię (ten niedobry żuk nie dał się złapać i zjeść), szybciej się uspokoiła, zauważając ślicznego wróbelka. Gdy jesteśmy w parku pełnym eleganckich mam i przystojnych tatusiów, prowadzących za rękę rozkoszne dzieciaczki, histeria Sary przeraża nas i wpędza w poczucie wstydu. A wtedy łatwiej o cicho, przestań, zrób coś z nią, nie wolno, uspokój się, nie rób mamie wstydu itp. Wczoraj był więc las, karmienie piersią, szemrzący strumyk i poczucie błogiego spokoju. Oby częściej! I oby spełniło się kiedyś nasze marzenie, by kupić tam dom.

Nasza wigilia Dnia Dziecka pobudziła we nas wiele refleksji – zaczęliśmy zastanawiać się czy nie warto prowadzić bardziej ekologicznego stylu życia, mianowicie postawić na zdrowsze jedzenie, częstsze wyjazdy na wieś i mniejszą ilość czasu spędzonego przy komputerze. Nie będzie to łatwe, ale od czegoś trzeba zacząć – od dziś rezygnujemy całkowicie z żywności wyskokoprzetworzonej. Sara od początku nie je słodyczy i innych świństw, więc dlaczego my – rodzice mielibyśmy być hipokrytami i wszamać w ukryciu przed córką Big Macka? Zdaję sobie sprawę, że będzie ciężko wytłumaczyć innym, dlaczego chcemy się dobrze odżywiać i nie poczęstujemy się np. ciastem z górą śmietany i cukru, ale bycie dziwolągami zobowiązuje, a my będziemy nimi pełną gębą (zdrowego jedzenia).